Masonerka żydowska Bn Br usuwa nasz krzyż ze Żwirowiska
O możliwości przeniesienia papieskiego krzyża, stojącego na Żwirowisku, nieopodal byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz w Oświęcimiu donosi belgijski dziennik "La Libre Belgique".
żródło KAI (rk /a.)
http://ekai.pl/serwis/?MID=16854
-----------------------
Dziś po 10 latach organizacje żydowskie znowu atakują Polaków w imię tzw. "dialogu"
Nakazy jak poprzednio tak i tym razem przyszły z Belgii od organizacji "Sauvegarde d`Auschwitz"
i szefa organizacji żydowskich Lazarda Pereza.
Judajczykowie znowu atakują chrześcijan, chcą usunąć nasz krzyż,
a ofiarami masowych mordów w Oświęcimiu uczynić tylko Żydów.
Do takich celów powołanych zostało wiele organizacji,
stawiających sobie za cel wynarodowienie Polaków, zniszczenie tradycji chrześcijańskich,
zapłatę gigantycznego i nienależnego haraczu oraz budowę "Judeopolonii" na terenie Polski.
Warto wiedzieć, że 9 września 2007 w Polsce reaktywowaną masońską lożę B'nai B'rith
czyli Zakon Synów Przymierza.
Siedziba B'nai B'rith mieści się w Warszawie.
----------- linki ----------
Krzyż na Żwirowisku:
http://www.naszawitryna.pl/krzyze_aus...
http://www.naszawitryna.pl/krzyze_aus...
http://www.naszawitryna.pl/krzyze_aus...
Prasa:
http://www2.rp.pl/artykul/223068_Wrac...
http://wiadomosci.onet.pl/1867334,11,1,1,,item.html
Masonerka żydowska, B'nai B'rith - Synowie Przymierza
reaktywacja 30.9.2007:
http://www.bnaibritheurope.org/bbe/co...,com_rsgallery2/Itemid,134/catid,13/limit,16/limitstart,0/lang,en_GB/
http://www.museumoffamilyhistory.org/...
https://www.jewishpress.com/pageroute...
http://www.bnaibrith.org/
------------
cele masonerii:
CZESC 1 PART 1
http://www.kki.pl/piojar/polemiki/nov...
CZESC 2 PART 2
Thursday, November 19, 2009
Sunday, November 8, 2009
Rozmowa z Justyną Kowalczyk, mistrzynią świata w biegach narciarskich
Rozmowa z Justyną Kowalczyk, mistrzynią świata w biegach narciarskich

Najwięcej oczekuję sama od siebie
Nasz Dziennik, 2009-11-08
Rozmowa z Justyną Kowalczyk, mistrzynią świata w biegach narciarskich
Ma Pani na koncie złote medale mistrzostw świata, Kryształową Kulę, olimpijski brąz, status wielkiej gwiazdy sportu, a jednak wciąż pozostaje Pani tą samą osobą, co kilka lat temu, z dużym dystansem do siebie i z pokorą wobec życia. To trudne?
- Ależ skąd. Biegi narciarskie to straszliwie ciężka dyscyplina sportu. Wstaję codziennie o 5 rano ze świadomością, że przede mną trzy ciężkie treningi, które doprowadzą mnie na skraj wyczerpania. Podczas zgrupowania na lodowcu Dachstein, na wysokości 3 tysięcy metrów, biegałam dzień w dzień co najmniej po trzy godziny. Łącznie treningi zajmowały ponad dwa razy tyle. To wystarczy, by moje ego cały czas tkwiło na swoim miejscu i za bardzo się nie wychylało. Nie mam nawet czasu na zachłystywanie się sukcesami, a poza tym to nie leży w mojej naturze.
Przed Panią sezon szczególny, z igrzyskami w Vancouver jako imprezą główną. Pojawił się już dreszczyk emocji, odczuwa Pani większą niż zazwyczaj presję?
- Wiem, że będzie ciężko. Presję czuję, nie ukrywam, ale nie waszą, dziennikarzy, czy kibiców. Wytwarzam ją sama, bo sama od siebie wiele wymagam, wiele oczekuję. Jeśli sobie z tym poradzę, nie zachoruję, nie wejdę zbyt nerwowo w sezon, powinno być dobrze. Krok po kroczku, start po starcie. Na początku nie oczekuję jakichś spektakularnych sukcesów, nie zdziwię się i nie zdenerwuję słabszymi wynikami w Pucharze Świata. Potrzebuję około 30 startów, by znaleźć się w optymalnej formie. Oczywiście może się zdarzyć, że na najwyższe obroty wejdę wcześniej, ale nie szybko. Mój organizm odczuwa na razie trudy przygotowań, musi złapać świeżość, a ta przyjdzie z czasem.
Przygotowania i pracę zweryfikują dopiero zawody, teraz co najwyżej możemy mówić o wewnętrznych przekonaniach, więc o nich porozmawiajmy. Czuje Pani moc, formę - większe niż choćby w analogicznym momencie ubiegłego roku?
- Jak pan powiedział, poczekajmy do zawodów. Dziś sama nie wiem, czy jest dobrze, ciężko to wyczuć. Trenuję sama, nie mam nikogo do porównania. Hurraoptymistką przed sezonem nigdy nie byłam, ale też nie mam prawa być pesymistką. Trzeba biegać i walczyć.
Taki charakter, waleczność będą w najbliższych miesiącach szalenie istotne, zwłaszcza że natrafi Pani po drodze na sporo problemów. Podstawowy to oczywiście profil trasy olimpijskiej.
- W walce o medal olimpijski liczą się najdrobniejsze szczegóły, choćby zwykły podmuch wiatru, zły dzień, humor, nastawienie. A tu przyjdzie rywalizować nam na trasie, która kompletnie mi nie leży. I nie chodzi tu wcale o jakieś fanaberie, upodobania, próby szukania zawczasu usprawiedliwień, tylko o fizjologię. Moje mięśnie mniej się zakwaszają i dużo lepiej znoszą wysiłek, kiedy na trasie jest stromo, są na niej podbiegi itd. Tymczasem w Vancouver organizatorzy przygotowali mnóstwo prostych. Starałam się zrobić wszystko, co w mojej mocy, by się jakoś do nich przygotować, ale co tu ukrywać - jeśli się czegoś nie nauczysz w ciągu 25 lat życia, to w 26. trudno wszystko przestawiać. Ale się nie poddam (śmiech).
W składzie Pani zespołu zmienili się serwismeni. Odszedł Ulf Olsson, o którym w ubiegłym sezonie mówiło się dużo, i to dobrze, zastąpiła go myśl estońska. Może mieć to jakieś znaczenie?
- Ulf też się mylił, szczególnie w przygotowaniu nart do klasyka. Tymczasem w tej akurat materii Are Mets jest wybitnym specjalistą, przez lata pomagał wielkiemu mistrzowi, swemu rodakowi Andersowi Veerpalu. Jego pomocnik Peep Koidu nie ma tak wyrobionego nazwiska, ale jest szalenie zaangażowany. A to dla mnie jedna z najważniejszych cech, poszukiwanych i wymaganych u ludzi, z którymi współpracuję. Na razie się docieramy, testujemy, wszystko organizujemy. Forma, serce, żelazne płuca do sukcesu przybliżają, ale bez dobrze posmarowanych nart trudno marzyć o sukcesach.
Kolejna przeszkoda - rywalki. Będą mocne, szalenie mocne, szczególnie Kristina Smigun, o której wypowiada się Pani w samych superlatywach.
- Widziałam ją na treningach, wygląda niesamowicie. Wywarła na mnie ogromne wrażenie, boję się jej i wcale nie przesadzam. Rywalek mierzących w najwyższe cele będzie zresztą o wiele więcej. Nie zapominajmy, że w światowej czołówce jest przynajmniej kilka fantastycznych nazwisk, utytułowanych, z wielkimi sukcesami na koncie. Każda z nas spogląda w stronę Vancouver z nadziejami, nie tylko ja.
Wraca Pani czasami myślą do Turynu i olimpijskiego debiutu?
- Jasne, że wracam, ostatnio nawet często rozmawiali o nim ze mną trenerzy innych ekip. Byłam wtedy młodziutka, nieopierzona i przeżyłam tyle skrajnych emocji, radości, smutków, płaczu, że można by nimi obdzielić kilka osób. W Turynie otarłam się niemal o wszystko, nawet o śmierć. Mam nadzieję, że teraz tych ekstremalnych doznań będzie zdecydowanie mniej. Startuję z innej pozycji, jestem inną zawodniczką, ale z tym samym sercem do walki.
Wspominając Turyn, ma Pani przed oczyma raczej wspaniały brązowy medal czy też dramatyczny bieg na 10 km klasykiem?
- Brąz był wspaniały, heroiczny, ale chyba dominują ta niepewność i strach związane z utratą przytomności. Jeśli sportowiec ją traci, a ja straciłam przytomność, nie świadomość, to jakby ocierał się o śmierć. Nie wiedziałam, dlaczego moje serce nagle przestało funkcjonować i ja sama też. Straszne przeżycie, aż przechodzą mnie dreszcze, gdy do nich wracam. Człowiek boi się takich rzeczy.
Wtedy atakowała Pani światową czołówkę, dziś sama wyznacza trendy, rywalki Panią podpatrują, starając się choć trochę poznać tajemnicę Pani sukcesów. To musi być miłe uczucie?
- Wie pan, co jest fajne? Kiedy biegnę i słyszę, jak inni trenerzy mówią do swoich zawodników: "Patrz na Justynę i spróbuj biec jak ona". To są chwile, które dodają mi skrzydeł i uświadamiają, że czegoś dokonałam, do czegoś doszłam.
Poprzedni sezon był jak z marzeń, snów. Kolejny może być podobny?
- Był jak z marzeń. Wszystkie swoje biegi oglądałam po dziesięć razy, oczywiście bardziej pod kątem technicznym, teoretycznym czy taktycznym, niż żeby się napawać, chełpić. Ale coś mi uświadamiały. Takie seanse były też pomocne podczas ciężkich, wyczerpujących treningów. Pokazywały, jak szybko można biec, gdy przeżyje się zajęcia (śmiech). Teraz przed Vancouver czuję pewną bojaźń, respekt, szacunek. Pewnie one zmobilizowały mnie do jeszcze bardziej efektywnej pracy, słyszałam zresztą, jak trener chwalił mnie za pokonywanie zakrętów, zjazdów w Dachstein. Na treningach nogi jednak nie bolą tak bardzo, stres nie jest tak duży, nie odczuwa się żadnej presji i można sobie spokojnie w głowie układać trasę kawałek po kawałku. Na zawodach nie zawsze uda się to zrobić tak, jakby się chciało.
Ma Pani na pewno świadomość, że przed olimpijskim startem na Pani barkach spoczną nadzieje milionów kibiców. Nie sparaliżują?
- Szanuję kibiców, dziękuję im za wielkie wsparcie, ale będę biegła przede wszystkim dla siebie, trenera i drużyny. Biegi to moje życie. Sama od siebie najwięcej wymagam i oczekuję. Spoczywa na mnie odpowiedzialność za ludzi, którzy ze mną pracują, poświęcają swój czas i zdrowie. Gdy przegrywam, przegrywają i oni. Bardzo bym chciała zdobyć kolejny olimpijski medal, ale pamiętajmy o tym, że w historii zimowych igrzysk polscy sportowcy zaledwie siedem razy stawali na podium. Dlatego proszę, nie oczekujcie, że w Vancouver wywalczymy nagle pięć krążków. Mogę tylko obiecać, że wszyscy zrobimy, co w naszej mocy, by zrealizować swe marzenia. Ja chciałabym, stając na olimpijskim starcie, móc powiedzieć, że uczyniłam wszystko, by przygotować się do niego jak najlepiej.
Dziękuję za rozmowę.
Piotr Skrobisz

Najwięcej oczekuję sama od siebie
Nasz Dziennik, 2009-11-08
Rozmowa z Justyną Kowalczyk, mistrzynią świata w biegach narciarskich
Ma Pani na koncie złote medale mistrzostw świata, Kryształową Kulę, olimpijski brąz, status wielkiej gwiazdy sportu, a jednak wciąż pozostaje Pani tą samą osobą, co kilka lat temu, z dużym dystansem do siebie i z pokorą wobec życia. To trudne?
- Ależ skąd. Biegi narciarskie to straszliwie ciężka dyscyplina sportu. Wstaję codziennie o 5 rano ze świadomością, że przede mną trzy ciężkie treningi, które doprowadzą mnie na skraj wyczerpania. Podczas zgrupowania na lodowcu Dachstein, na wysokości 3 tysięcy metrów, biegałam dzień w dzień co najmniej po trzy godziny. Łącznie treningi zajmowały ponad dwa razy tyle. To wystarczy, by moje ego cały czas tkwiło na swoim miejscu i za bardzo się nie wychylało. Nie mam nawet czasu na zachłystywanie się sukcesami, a poza tym to nie leży w mojej naturze.
Przed Panią sezon szczególny, z igrzyskami w Vancouver jako imprezą główną. Pojawił się już dreszczyk emocji, odczuwa Pani większą niż zazwyczaj presję?
- Wiem, że będzie ciężko. Presję czuję, nie ukrywam, ale nie waszą, dziennikarzy, czy kibiców. Wytwarzam ją sama, bo sama od siebie wiele wymagam, wiele oczekuję. Jeśli sobie z tym poradzę, nie zachoruję, nie wejdę zbyt nerwowo w sezon, powinno być dobrze. Krok po kroczku, start po starcie. Na początku nie oczekuję jakichś spektakularnych sukcesów, nie zdziwię się i nie zdenerwuję słabszymi wynikami w Pucharze Świata. Potrzebuję około 30 startów, by znaleźć się w optymalnej formie. Oczywiście może się zdarzyć, że na najwyższe obroty wejdę wcześniej, ale nie szybko. Mój organizm odczuwa na razie trudy przygotowań, musi złapać świeżość, a ta przyjdzie z czasem.
Przygotowania i pracę zweryfikują dopiero zawody, teraz co najwyżej możemy mówić o wewnętrznych przekonaniach, więc o nich porozmawiajmy. Czuje Pani moc, formę - większe niż choćby w analogicznym momencie ubiegłego roku?
- Jak pan powiedział, poczekajmy do zawodów. Dziś sama nie wiem, czy jest dobrze, ciężko to wyczuć. Trenuję sama, nie mam nikogo do porównania. Hurraoptymistką przed sezonem nigdy nie byłam, ale też nie mam prawa być pesymistką. Trzeba biegać i walczyć.
Taki charakter, waleczność będą w najbliższych miesiącach szalenie istotne, zwłaszcza że natrafi Pani po drodze na sporo problemów. Podstawowy to oczywiście profil trasy olimpijskiej.
- W walce o medal olimpijski liczą się najdrobniejsze szczegóły, choćby zwykły podmuch wiatru, zły dzień, humor, nastawienie. A tu przyjdzie rywalizować nam na trasie, która kompletnie mi nie leży. I nie chodzi tu wcale o jakieś fanaberie, upodobania, próby szukania zawczasu usprawiedliwień, tylko o fizjologię. Moje mięśnie mniej się zakwaszają i dużo lepiej znoszą wysiłek, kiedy na trasie jest stromo, są na niej podbiegi itd. Tymczasem w Vancouver organizatorzy przygotowali mnóstwo prostych. Starałam się zrobić wszystko, co w mojej mocy, by się jakoś do nich przygotować, ale co tu ukrywać - jeśli się czegoś nie nauczysz w ciągu 25 lat życia, to w 26. trudno wszystko przestawiać. Ale się nie poddam (śmiech).
W składzie Pani zespołu zmienili się serwismeni. Odszedł Ulf Olsson, o którym w ubiegłym sezonie mówiło się dużo, i to dobrze, zastąpiła go myśl estońska. Może mieć to jakieś znaczenie?
- Ulf też się mylił, szczególnie w przygotowaniu nart do klasyka. Tymczasem w tej akurat materii Are Mets jest wybitnym specjalistą, przez lata pomagał wielkiemu mistrzowi, swemu rodakowi Andersowi Veerpalu. Jego pomocnik Peep Koidu nie ma tak wyrobionego nazwiska, ale jest szalenie zaangażowany. A to dla mnie jedna z najważniejszych cech, poszukiwanych i wymaganych u ludzi, z którymi współpracuję. Na razie się docieramy, testujemy, wszystko organizujemy. Forma, serce, żelazne płuca do sukcesu przybliżają, ale bez dobrze posmarowanych nart trudno marzyć o sukcesach.
Kolejna przeszkoda - rywalki. Będą mocne, szalenie mocne, szczególnie Kristina Smigun, o której wypowiada się Pani w samych superlatywach.
- Widziałam ją na treningach, wygląda niesamowicie. Wywarła na mnie ogromne wrażenie, boję się jej i wcale nie przesadzam. Rywalek mierzących w najwyższe cele będzie zresztą o wiele więcej. Nie zapominajmy, że w światowej czołówce jest przynajmniej kilka fantastycznych nazwisk, utytułowanych, z wielkimi sukcesami na koncie. Każda z nas spogląda w stronę Vancouver z nadziejami, nie tylko ja.
Wraca Pani czasami myślą do Turynu i olimpijskiego debiutu?
- Jasne, że wracam, ostatnio nawet często rozmawiali o nim ze mną trenerzy innych ekip. Byłam wtedy młodziutka, nieopierzona i przeżyłam tyle skrajnych emocji, radości, smutków, płaczu, że można by nimi obdzielić kilka osób. W Turynie otarłam się niemal o wszystko, nawet o śmierć. Mam nadzieję, że teraz tych ekstremalnych doznań będzie zdecydowanie mniej. Startuję z innej pozycji, jestem inną zawodniczką, ale z tym samym sercem do walki.
Wspominając Turyn, ma Pani przed oczyma raczej wspaniały brązowy medal czy też dramatyczny bieg na 10 km klasykiem?
- Brąz był wspaniały, heroiczny, ale chyba dominują ta niepewność i strach związane z utratą przytomności. Jeśli sportowiec ją traci, a ja straciłam przytomność, nie świadomość, to jakby ocierał się o śmierć. Nie wiedziałam, dlaczego moje serce nagle przestało funkcjonować i ja sama też. Straszne przeżycie, aż przechodzą mnie dreszcze, gdy do nich wracam. Człowiek boi się takich rzeczy.
Wtedy atakowała Pani światową czołówkę, dziś sama wyznacza trendy, rywalki Panią podpatrują, starając się choć trochę poznać tajemnicę Pani sukcesów. To musi być miłe uczucie?
- Wie pan, co jest fajne? Kiedy biegnę i słyszę, jak inni trenerzy mówią do swoich zawodników: "Patrz na Justynę i spróbuj biec jak ona". To są chwile, które dodają mi skrzydeł i uświadamiają, że czegoś dokonałam, do czegoś doszłam.
Poprzedni sezon był jak z marzeń, snów. Kolejny może być podobny?
- Był jak z marzeń. Wszystkie swoje biegi oglądałam po dziesięć razy, oczywiście bardziej pod kątem technicznym, teoretycznym czy taktycznym, niż żeby się napawać, chełpić. Ale coś mi uświadamiały. Takie seanse były też pomocne podczas ciężkich, wyczerpujących treningów. Pokazywały, jak szybko można biec, gdy przeżyje się zajęcia (śmiech). Teraz przed Vancouver czuję pewną bojaźń, respekt, szacunek. Pewnie one zmobilizowały mnie do jeszcze bardziej efektywnej pracy, słyszałam zresztą, jak trener chwalił mnie za pokonywanie zakrętów, zjazdów w Dachstein. Na treningach nogi jednak nie bolą tak bardzo, stres nie jest tak duży, nie odczuwa się żadnej presji i można sobie spokojnie w głowie układać trasę kawałek po kawałku. Na zawodach nie zawsze uda się to zrobić tak, jakby się chciało.
Ma Pani na pewno świadomość, że przed olimpijskim startem na Pani barkach spoczną nadzieje milionów kibiców. Nie sparaliżują?
- Szanuję kibiców, dziękuję im za wielkie wsparcie, ale będę biegła przede wszystkim dla siebie, trenera i drużyny. Biegi to moje życie. Sama od siebie najwięcej wymagam i oczekuję. Spoczywa na mnie odpowiedzialność za ludzi, którzy ze mną pracują, poświęcają swój czas i zdrowie. Gdy przegrywam, przegrywają i oni. Bardzo bym chciała zdobyć kolejny olimpijski medal, ale pamiętajmy o tym, że w historii zimowych igrzysk polscy sportowcy zaledwie siedem razy stawali na podium. Dlatego proszę, nie oczekujcie, że w Vancouver wywalczymy nagle pięć krążków. Mogę tylko obiecać, że wszyscy zrobimy, co w naszej mocy, by zrealizować swe marzenia. Ja chciałabym, stając na olimpijskim starcie, móc powiedzieć, że uczyniłam wszystko, by przygotować się do niego jak najlepiej.
Dziękuję za rozmowę.
Piotr Skrobisz
Saturday, October 31, 2009
Grob wujka Kazimierza Kowala zaslozony dla Armi Krajowej na Lubelszczyznie
Grob wujka Kazimierza Kowala zaslozony dla Armi Krajowej na Lubelszczyznie
Obrońcy Ojczyzny
uciśnionych pragnących Wolności
Ci, którzy pośród szarej cienia naiwności
stali na straży prawdy
nie bojąc się umierać i cierpieć
stali się bowiem twardsi od skały
w rękach kłamców oprawców


.JPG)
Grob wujka Kazimierza Kowala zaslozony dla Armi Krajowej na Lubeszczyznie
Wojek Kazimierz Kowal zaslozony dla Armi Krajowej na Lubelszczyznie Szczegolna zasloga za adbicie polskich dziewczat-kobiet z Powstania Warszawskiego wiezionych w okolicach Janowa kolo Lublina 1946 roku przez sowieckie NKWD. Zamordowany w 1947 roku przez sowieckich oprawcow
Pamietamy i nigdy nie zapomniemy.
Armia Krajowa , sól naszej ziemi
http://www.youtube.com/watch?v=pZpUwblF024
Piosenka z okresu powstania warszawskiego wysławiająca odwagę Warszawian
http://www.youtube.com/watch?v=jFYnEfg7tl4
Warszawianka
http://www.youtube.com/watch?v=rokFImgexGk
Przekazuje gorace Podziekowania dla Pani Professor ze Zwiazku Harcerstwa Polskiego pani Alicji Łukasiewicz z Krasnika w Lubelskim.
Warszawianka
Archiwalne nagranie z procesu mjr Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"
Muzyczny hołd dla żołnierzy V Wileńskiej Brygady AK i jej dowódcy majora Łupaszki
Category: Education
To co zrobiliscie to wspaniala rzecz.
"Byłismy dzisiaj na cmentarzu u swoich bliskich. Zaswieciłismy lampkę i postawiłilismy kwiatki z szarfą o treści: "Wujkowi - Lech Bajan". Grob jest zadbany , stoja kwiaty i swieca sie znicze.
Przepraszam za jakość zdjecia, ale miałam zajeta karte w lepszym aparacie.
Jesli chodzi o ZHP to nie ma w Krasniku struktur organizacyjnych i nie ma szans na ich reaktywowanie. "
A moze jednak mozemy razem!
Pamięci tych, którzy nie upomną się o swoje prawa. Wilkom NSZ, NZW, AK, WiN. Wszystkim innym straceńcom. Wiernym do końca. Materiały pochodzą ze strony: http://podziemiezbrojne.blo... Akcja "Po...
Pamięci tych, którzy nie upomną się o swoje prawa.
Wilkom NSZ, NZW, AK, WiN. Wszystkim innym straceńcom.
Wiernym do końca.
gdy nie wroce niechaj z wiosna
role moja sieje brat
kosci moje mchem porosna
i uzyznia ziemi szmat
w pole wyjdz pewnego ranka
na snop zyta dlonie zloz
i ucaluj jak kochanka
ja zyc bede w kloskach zboz
mysle ze sie tekst przyda;D
we wsi gdzies szczekaja psy
a nie pomysl sobie czasem
ze do innej teskno mi
kiedy wroce znow so ciebie
moze w dzien a moze w noc
dobrze bedzie nam jak w niebie
pocałunkow dasz mi moc
dobrze bedzie nam jak w niebie
pocalunkow dasz mi moc
zaraz ide w nocy mrok,
nie wygladaj za mna oknem
w mgel utonie prozno wzrok
po coz ci kochanie wiedziec
ze do lasu ide spac
dluzej tu nie moge siedziec
na mnie czeka lesna brac
Materiały pochodzą ze strony:
http://podziemiezbrojne.blox.pl/html
Akcja "Pomnik Żołnierzy Wyklętych"
http://www.tworcownia.pl/wilki.html
Muzyczny Hołd Dla Narodowych Sił Zbrojnych:
http://www.twardzijakstal.pl/
"Inka 1946"
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php...
http://www.youtube.com/watch?v=dTcCtw3126c
"W ubeckich piwnicach przestrzelone czaszki, to śpiący rycerze majora Łupaszki. Wieczna chwała zmarłym, hańba im mordercom, tętno Polski bije w przestrzelonych sercach..."
"Rozstrzelana armia" A. Kołakowski
"I teraz też ich słyszę. Cały czas, coraz mocniej. Rozumiecie? Ja nie. Ale czuję, cały czas czułem, gdzieś w środku. Krzyk umarłych, umarłych bez imion, bez grobu, krzyża, bez niczyjej łzy. Pomordowanych, i niepomszczonych. To jest straszny krzyk, krzyk umarłych (...) Był jeden moment, nieustająca chwila stworzenia i śmierci. A dla nich, dla nas, wciąż ta sama chwila przeraźliwego strachu, bólu i osamotnienia. Świat nie zna straszliwszego bólu, niż ból samotności. Świat nie zna straszliwszej samotności, niż samotność umarłych, nabrzmiała potworną, nieopisaną krzywdą. Świat nie zna gorszego gniewu, niż ślepy gniew niepomszczonych (...) Świat nie zna gorszego gniewu, niż ten, który mnie wezwał. Dla nich, dla nas, to wciąż była jedna i ta sama chwila, chwila potwornego mordu, chwila straszliwej krzywdy, wołającej o sprawiedliwość, o ukojenie."
"Godzina przed świtem" R.Ziemkiewicz
Homage to Doomed Soldiers Second World War, the German army left the Polish land, the soldiers fighting for the independence of the Republic of Poland refused to lay down their weapons.
In January 1944 the Red Army entered the Polish territory least of all to bring us peace and freedom.
To suppress the Polish spirit and to establish a new regime, the communists eliminated the intellectual elite, activists and soldiers of the Polish Underground who survived the war.
Although severely devastated by persistent fighting with the Germans, the Underground guarded the independence of the State. The last soldiers of Free Poland were up in arms to commence their hopeless battle.
Doomed to failure and struggling with the indifference of the world, the soldiers of the Polish Underground fought with the Soviet invader and internal collaborators.
Józef Franczak, a 45-year old Home Army veteran was the last soldier of the Anticommunist Underground. With an arrest warrant issued against him, he was tracked and died during a manhunt in the Lublin district in autumn 1963. Ready to fight with his gun in hand, he hid out for 24 years.
"Let us not leave the fallen heroes to perish" by Zbigniew Herbert.
All the people in the photos either died in combat with the Soviet NKVD, Internal Security Corps (KBW), Public Security Office (UB) and Civic Militia (MO), or were murdered, or lost without a trace.
How many pictures of the soldiers faithful to Free Poland have not survived?
Over 50 years have passed since those events took place but the knowledge thereof remains incomplete to this day. The common awareness is still based on false stereotypes being a product of the communist propaganda.
All those clichés have been reinforced by pseudo historians of the Peoples Republic of Poland who, for 45 years, referred to those times as the period of strengthening the peoples power. An extremely false image of the 1940s. and 1950s. they created was presented in manuals, encyclopedias and newspapers.
The historians were supported by socialist artists, writers and filmmakers whose work of art depicted the image of those years as viewed by the Polish United Workers Party (PZPR). Such practices were continued unit the fall of the Peoples Republic of Poland (PRL). The communist propaganda focused not only on misinformation but also on presenting the representatives of the Independent Movement as the vilest and most despicable criminals.
Traitors, nazi underground, scurvy reactionary midgets, bandits are just a few of the expressions used by the communist propaganda to slander the soldiers of Free Poland before the eyes of the society.
I shall not forget.
ZBRODNIE KOMUNISTÓW- "Gen. August Emil Fieldorf 'Nil' " 1/2
And You?
Alex Lech Bajan
EMAIL: polonia@raqport.com
Obrońcy Ojczyzny
uciśnionych pragnących Wolności
Ci, którzy pośród szarej cienia naiwności
stali na straży prawdy
nie bojąc się umierać i cierpieć
stali się bowiem twardsi od skały
w rękach kłamców oprawców

Grob wujka Kazimierza Kowala zaslozony dla Armi Krajowej na Lubeszczyznie
Wojek Kazimierz Kowal zaslozony dla Armi Krajowej na Lubelszczyznie Szczegolna zasloga za adbicie polskich dziewczat-kobiet z Powstania Warszawskiego wiezionych w okolicach Janowa kolo Lublina 1946 roku przez sowieckie NKWD. Zamordowany w 1947 roku przez sowieckich oprawcow
Pamietamy i nigdy nie zapomniemy.
Armia Krajowa , sól naszej ziemi
http://www.youtube.com/watch?v=pZpUwblF024
Piosenka z okresu powstania warszawskiego wysławiająca odwagę Warszawian
http://www.youtube.com/watch?v=jFYnEfg7tl4
Warszawianka
http://www.youtube.com/watch?v=rokFImgexGk
Przekazuje gorace Podziekowania dla Pani Professor ze Zwiazku Harcerstwa Polskiego pani Alicji Łukasiewicz z Krasnika w Lubelskim.
Warszawianka
Archiwalne nagranie z procesu mjr Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"
Muzyczny hołd dla żołnierzy V Wileńskiej Brygady AK i jej dowódcy majora Łupaszki
Category: Education
To co zrobiliscie to wspaniala rzecz.
"Byłismy dzisiaj na cmentarzu u swoich bliskich. Zaswieciłismy lampkę i postawiłilismy kwiatki z szarfą o treści: "Wujkowi - Lech Bajan". Grob jest zadbany , stoja kwiaty i swieca sie znicze.
Przepraszam za jakość zdjecia, ale miałam zajeta karte w lepszym aparacie.
Jesli chodzi o ZHP to nie ma w Krasniku struktur organizacyjnych i nie ma szans na ich reaktywowanie. "
A moze jednak mozemy razem!
Pamięci tych, którzy nie upomną się o swoje prawa. Wilkom NSZ, NZW, AK, WiN. Wszystkim innym straceńcom. Wiernym do końca. Materiały pochodzą ze strony: http://podziemiezbrojne.blo... Akcja "Po...
Pamięci tych, którzy nie upomną się o swoje prawa.
Wilkom NSZ, NZW, AK, WiN. Wszystkim innym straceńcom.
Wiernym do końca.
gdy nie wroce niechaj z wiosna
role moja sieje brat
kosci moje mchem porosna
i uzyznia ziemi szmat
w pole wyjdz pewnego ranka
na snop zyta dlonie zloz
i ucaluj jak kochanka
ja zyc bede w kloskach zboz
mysle ze sie tekst przyda;D
we wsi gdzies szczekaja psy
a nie pomysl sobie czasem
ze do innej teskno mi
kiedy wroce znow so ciebie
moze w dzien a moze w noc
dobrze bedzie nam jak w niebie
pocałunkow dasz mi moc
dobrze bedzie nam jak w niebie
pocalunkow dasz mi moc
zaraz ide w nocy mrok,
nie wygladaj za mna oknem
w mgel utonie prozno wzrok
po coz ci kochanie wiedziec
ze do lasu ide spac
dluzej tu nie moge siedziec
na mnie czeka lesna brac
Materiały pochodzą ze strony:
http://podziemiezbrojne.blox.pl/html
Akcja "Pomnik Żołnierzy Wyklętych"
http://www.tworcownia.pl/wilki.html
Muzyczny Hołd Dla Narodowych Sił Zbrojnych:
http://www.twardzijakstal.pl/
"Inka 1946"
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php...
http://www.youtube.com/watch?v=dTcCtw3126c
"W ubeckich piwnicach przestrzelone czaszki, to śpiący rycerze majora Łupaszki. Wieczna chwała zmarłym, hańba im mordercom, tętno Polski bije w przestrzelonych sercach..."
"Rozstrzelana armia" A. Kołakowski
"I teraz też ich słyszę. Cały czas, coraz mocniej. Rozumiecie? Ja nie. Ale czuję, cały czas czułem, gdzieś w środku. Krzyk umarłych, umarłych bez imion, bez grobu, krzyża, bez niczyjej łzy. Pomordowanych, i niepomszczonych. To jest straszny krzyk, krzyk umarłych (...) Był jeden moment, nieustająca chwila stworzenia i śmierci. A dla nich, dla nas, wciąż ta sama chwila przeraźliwego strachu, bólu i osamotnienia. Świat nie zna straszliwszego bólu, niż ból samotności. Świat nie zna straszliwszej samotności, niż samotność umarłych, nabrzmiała potworną, nieopisaną krzywdą. Świat nie zna gorszego gniewu, niż ślepy gniew niepomszczonych (...) Świat nie zna gorszego gniewu, niż ten, który mnie wezwał. Dla nich, dla nas, to wciąż była jedna i ta sama chwila, chwila potwornego mordu, chwila straszliwej krzywdy, wołającej o sprawiedliwość, o ukojenie."
"Godzina przed świtem" R.Ziemkiewicz
Homage to Doomed Soldiers Second World War, the German army left the Polish land, the soldiers fighting for the independence of the Republic of Poland refused to lay down their weapons.
In January 1944 the Red Army entered the Polish territory least of all to bring us peace and freedom.
To suppress the Polish spirit and to establish a new regime, the communists eliminated the intellectual elite, activists and soldiers of the Polish Underground who survived the war.
Although severely devastated by persistent fighting with the Germans, the Underground guarded the independence of the State. The last soldiers of Free Poland were up in arms to commence their hopeless battle.
Doomed to failure and struggling with the indifference of the world, the soldiers of the Polish Underground fought with the Soviet invader and internal collaborators.
Józef Franczak, a 45-year old Home Army veteran was the last soldier of the Anticommunist Underground. With an arrest warrant issued against him, he was tracked and died during a manhunt in the Lublin district in autumn 1963. Ready to fight with his gun in hand, he hid out for 24 years.
"Let us not leave the fallen heroes to perish" by Zbigniew Herbert.
All the people in the photos either died in combat with the Soviet NKVD, Internal Security Corps (KBW), Public Security Office (UB) and Civic Militia (MO), or were murdered, or lost without a trace.
How many pictures of the soldiers faithful to Free Poland have not survived?
Over 50 years have passed since those events took place but the knowledge thereof remains incomplete to this day. The common awareness is still based on false stereotypes being a product of the communist propaganda.
All those clichés have been reinforced by pseudo historians of the Peoples Republic of Poland who, for 45 years, referred to those times as the period of strengthening the peoples power. An extremely false image of the 1940s. and 1950s. they created was presented in manuals, encyclopedias and newspapers.
The historians were supported by socialist artists, writers and filmmakers whose work of art depicted the image of those years as viewed by the Polish United Workers Party (PZPR). Such practices were continued unit the fall of the Peoples Republic of Poland (PRL). The communist propaganda focused not only on misinformation but also on presenting the representatives of the Independent Movement as the vilest and most despicable criminals.
Traitors, nazi underground, scurvy reactionary midgets, bandits are just a few of the expressions used by the communist propaganda to slander the soldiers of Free Poland before the eyes of the society.
I shall not forget.
ZBRODNIE KOMUNISTÓW- "Gen. August Emil Fieldorf 'Nil' " 1/2
And You?
Alex Lech Bajan
EMAIL: polonia@raqport.com
Tusk i kolesie z PO przestanczie szkodzic Polsce wywlaszczjac Polakow na Slasku
Tusk i kolesie z PO przestanczie szkodzic Polsce wywlaszczjac Polakow na Slasku
i sprzedawac dorobek Polski za bezcen

TUSK: SPRZEDAC ZA DARMO I DAJ BANDYTOM ZA ZAKASKE!

Manifestacja w Katowicach
Janusz Tarasiewicz - pełnomocnik Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców (2009-10-31) Aktualności dnia
słuchaj
zapisz
i sprzedawac dorobek Polski za bezcen

TUSK: SPRZEDAC ZA DARMO I DAJ BANDYTOM ZA ZAKASKE!

Manifestacja w Katowicach
Janusz Tarasiewicz - pełnomocnik Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców (2009-10-31) Aktualności dnia
słuchaj
zapisz
Saturday, October 24, 2009
The War profitiering criminals in Iraq where is the money? part1
The War profitiering criminals in Iraq where is the money? part1
Rozbój w bia 2;y dzie 4; (1/5) (lektor pl)
Rozbój w bia 2;y dzie 4; (2/5) (lektor pl)
Rozbój w bia 2;y dzie 4; (3/5) (lektor pl)
Rozbój w bia 2;y dzie 4; (4/5) (lektor pl)
Rozbój w bia 2;y dzie 4; (5/5) (lektor pl)
By Jane Corbin
BBC News
Waxman: "It may well turn out to be the largest war profiteering in history."
A BBC investigation estimates that around $23bn (£11.75bn) may have been lost, stolen or just not properly accounted for in Iraq.
The BBC's Panorama programme has used US and Iraqi government sources to research how much some private contractors have profited from the conflict and rebuilding.
A US gagging order is preventing discussion of the allegations.
The order applies to 70 court cases against some of the top US companies.
War profiteering
While Presdient George W Bush remains in the White House, it is unlikely the gagging orders will be lifted.
To date, no major US contractor faces trial for fraud or mismanagement in Iraq.
The president's Democratic opponents are keeping up the pressure over war profiteering in Iraq.
Henry Waxman, who chairs the House committee on oversight and government reform, said: "The money that's gone into waste, fraud and abuse under these contracts is just so outrageous, it's egregious.
"It may well turn out to be the largest war profiteering in history."
In the run-up to the invasion, one of the most senior officials in charge of procurement in the Pentagon objected to a contract potentially worth $7bn that was given to Halliburton, a Texan company which used to be run by Dick Cheney before he became vice-president.
Unusually only Halliburton got to bid - and won.
Missing billions
The search for the missing billions also led the programme to a house in Acton in west London where Hazem Shalaan lived until he was appointed to the new Iraqi government as minister of defence in 2004.
Judge Radhi al Radhi: "I believe these people are criminals."He and his associates siphoned an estimated $1.2bn out of the ministry. They bought old military equipment from Poland but claimed for top-class weapons.
Meanwhile they diverted money into their own accounts.
Judge Radhi al-Radhi of Iraq's Commission for Public Integrity investigated.
He said: "I believe these people are criminals.
"They failed to rebuild the Ministry of Defence, and as a result the violence and the bloodshed went on and on - the murder of Iraqis and foreigners continues and they bear responsibility."
Mr Shalaan was sentenced to two jail terms but he fled the country.
He said he was innocent and that it was all a plot against him by pro-Iranian MPs in the government.
There is an Interpol arrest warrant out for him but he is on the run - using a private jet to move around the globe.
He stills owns commercial properties in the Marble Arch area of London.
Rozbój w bia 2;y dzie 4; (1/5) (lektor pl)
Rozbój w bia 2;y dzie 4; (2/5) (lektor pl)
Rozbój w bia 2;y dzie 4; (3/5) (lektor pl)
Rozbój w bia 2;y dzie 4; (4/5) (lektor pl)
Rozbój w bia 2;y dzie 4; (5/5) (lektor pl)
By Jane Corbin
BBC News
Waxman: "It may well turn out to be the largest war profiteering in history."
A BBC investigation estimates that around $23bn (£11.75bn) may have been lost, stolen or just not properly accounted for in Iraq.
The BBC's Panorama programme has used US and Iraqi government sources to research how much some private contractors have profited from the conflict and rebuilding.
A US gagging order is preventing discussion of the allegations.
The order applies to 70 court cases against some of the top US companies.
War profiteering
While Presdient George W Bush remains in the White House, it is unlikely the gagging orders will be lifted.
To date, no major US contractor faces trial for fraud or mismanagement in Iraq.
The president's Democratic opponents are keeping up the pressure over war profiteering in Iraq.
Henry Waxman, who chairs the House committee on oversight and government reform, said: "The money that's gone into waste, fraud and abuse under these contracts is just so outrageous, it's egregious.
"It may well turn out to be the largest war profiteering in history."
In the run-up to the invasion, one of the most senior officials in charge of procurement in the Pentagon objected to a contract potentially worth $7bn that was given to Halliburton, a Texan company which used to be run by Dick Cheney before he became vice-president.
Unusually only Halliburton got to bid - and won.
Missing billions
The search for the missing billions also led the programme to a house in Acton in west London where Hazem Shalaan lived until he was appointed to the new Iraqi government as minister of defence in 2004.
Judge Radhi al Radhi: "I believe these people are criminals."He and his associates siphoned an estimated $1.2bn out of the ministry. They bought old military equipment from Poland but claimed for top-class weapons.
Meanwhile they diverted money into their own accounts.
Judge Radhi al-Radhi of Iraq's Commission for Public Integrity investigated.
He said: "I believe these people are criminals.
"They failed to rebuild the Ministry of Defence, and as a result the violence and the bloodshed went on and on - the murder of Iraqis and foreigners continues and they bear responsibility."
Mr Shalaan was sentenced to two jail terms but he fled the country.
He said he was innocent and that it was all a plot against him by pro-Iranian MPs in the government.
There is an Interpol arrest warrant out for him but he is on the run - using a private jet to move around the globe.
He stills owns commercial properties in the Marble Arch area of London.
Friday, October 23, 2009
Ludzie pracy w Argentynie zrobily produkuja teraz czas na Polskich Stoczniowcow
Ludzie pracy w Argentynie zrobily produkuja teraz czas na Polskich Stoczniowcow
" ZAJMOWAC, STAWIAC OPOR, PRODUKOWAC"
Rodacy polacy stoczniowcy nie lekajcie sie czas zajac stocznie dla Polski dla calego narodu Polskiego dla nas dla was dla waszych rodzin. zajac i zaczac produkowac. Jeden za wszystkich i wszestcy za jednego.
dzielimy sie rowno. Placa taka sama dla kazdego.
Film twórców Avi Lewisa i Naomi Klein (autorki antyglobalistycznej książki "No Logo'') opowiada o próbie przejęcia przez pracowników upadłych fabryk po krachu finansowym w Argentynie.
W wyniku krachu gospodarczego w Argentynie w 2001 roku, najlepiej prosperująca klasa średnia stanęła przed faktem opuszczonych i nierentownych fabryk oraz masowego bezrobocia. Winą za to autorzy filmu i jego bohaterowie obarczają bezwzględną ekspansję globalnego rynku. Na przedmieściach Buenos Aires trzydziestu niezatrudnionych pracowników kieruje się w stronę ich dawnej, obecnie - pustej fabryki. Żądają ponownego uruchomienia maszyn i prawa do pracy. Są oni częścią odważnego nowego ruchu pracowniczego.
Okupują zbankrutowane przedsiębiorstwa i tworzą miejsca pracy na ruinach upadłego systemu. Lecz przewodniczący i działacze tego ruchu wiedzą, że ich sukces jest jeszcze daleko. Muszą rzucać rękawicę sędziom, policjantom i politykom, którzy mogą ich projektowi zapewnić legalną protekcję lub gwałtownie eksmitować z fabryki.
Walka robotników rozgrywa się w tle kampanii prezydenckiej, w której głównym kandydatem jest architekt zapaści gospodarczej w Argentynie - Carlos Menem. Jeśli wygra, fabryki wrócą do dawnych właścicieli, dla których znaczą one tyle, co sterta złomu do sprzedania. Robotnicy uzbrojeni tylko w proce i wiarę w demokrację, stają twarzą w twarz z szefami, bankierami i całym systemem.
W dokumencie "Przejmowanie fabryk", który był pokazywany podczas PLANETE DOC REVIEW w 2005 roku, uderza przede wszystkim prosty dramat życia robotników i ich walka o godność i lepszy byt. Film otrzymał w 2004 roku Nagrodę Amerykańskiego Instytutu Filmowego dla Najlepszego Filmu Dokumentalnego oraz nagrodę publiczności na AFI Fest.
Przejmowanie fabryk (The Take) (1/9) (lektor pl)
" ZAJMOWAC, STAWIAC OPOR, PRODUKOWAC"
Rodacy polacy stoczniowcy nie lekajcie sie czas zajac stocznie dla Polski dla calego narodu Polskiego dla nas dla was dla waszych rodzin. zajac i zaczac produkowac. Jeden za wszystkich i wszestcy za jednego.
dzielimy sie rowno. Placa taka sama dla kazdego.
Film twórców Avi Lewisa i Naomi Klein (autorki antyglobalistycznej książki "No Logo'') opowiada o próbie przejęcia przez pracowników upadłych fabryk po krachu finansowym w Argentynie.
W wyniku krachu gospodarczego w Argentynie w 2001 roku, najlepiej prosperująca klasa średnia stanęła przed faktem opuszczonych i nierentownych fabryk oraz masowego bezrobocia. Winą za to autorzy filmu i jego bohaterowie obarczają bezwzględną ekspansję globalnego rynku. Na przedmieściach Buenos Aires trzydziestu niezatrudnionych pracowników kieruje się w stronę ich dawnej, obecnie - pustej fabryki. Żądają ponownego uruchomienia maszyn i prawa do pracy. Są oni częścią odważnego nowego ruchu pracowniczego.
Okupują zbankrutowane przedsiębiorstwa i tworzą miejsca pracy na ruinach upadłego systemu. Lecz przewodniczący i działacze tego ruchu wiedzą, że ich sukces jest jeszcze daleko. Muszą rzucać rękawicę sędziom, policjantom i politykom, którzy mogą ich projektowi zapewnić legalną protekcję lub gwałtownie eksmitować z fabryki.
Walka robotników rozgrywa się w tle kampanii prezydenckiej, w której głównym kandydatem jest architekt zapaści gospodarczej w Argentynie - Carlos Menem. Jeśli wygra, fabryki wrócą do dawnych właścicieli, dla których znaczą one tyle, co sterta złomu do sprzedania. Robotnicy uzbrojeni tylko w proce i wiarę w demokrację, stają twarzą w twarz z szefami, bankierami i całym systemem.
W dokumencie "Przejmowanie fabryk", który był pokazywany podczas PLANETE DOC REVIEW w 2005 roku, uderza przede wszystkim prosty dramat życia robotników i ich walka o godność i lepszy byt. Film otrzymał w 2004 roku Nagrodę Amerykańskiego Instytutu Filmowego dla Najlepszego Filmu Dokumentalnego oraz nagrodę publiczności na AFI Fest.
Przejmowanie fabryk (The Take) (1/9) (lektor pl)
Rodacy Polacy Stoczniowcy Zajmijcie Stocznie i zacznijcie produkcje sami.
Rodacy Polacy Stoczniowcy Zajmijcie Stocznie i zacznijcie produkcje sami.
Relacja z manifestacji w obronie Stoczni Szczecińskiej, część 1/2
Solidarność ruch spo 2;eczny w Polsce, który uruchomi 2; efekt domina - demontując system komunistyczny w Polsce jak i ca 2;ej Europie Środkowej i Wschodniej, oddzia 2;ując także poza granicami.
Przejmowanie fabryk (The Take) (1/9) (lektor pl)
largest passenger vessel in the Mediterranean. Built at the GDYNIA Shipyards in Poland. It is completely automated, equipped with one of the
Polish shipyard workers & European Commission
Po więcej ciekawych filmów zapraszam tutaj: http://www.tiny.pl/hhdmh !! PODAJ LINKA DALEJ!
Film twórców Avi Lewisa i Naomi Klein (autorki antyglobalistycznej książki "No Logo'') opowiada o próbie przejęcia przez pracowników upad 2;ych fabryk po krachu finansowym w Argentynie.
W wyniku krachu gospodarczego w Argentynie w 2001 roku, najlepiej prosperująca klasa średnia stanę 2;a przed faktem opuszczonych i nierentownych fabryk oraz masowego bezrobocia. Winą za to autorzy filmu i jego bohaterowie obarczają bezwzględną ekspansję globalnego rynku. Na przedmieściach Buenos Aires trzydziestu niezatrudnionych pracowników kieruje się w stronę ich dawnej, obecnie - pustej fabryki. Żądają ponownego uruchomienia maszyn i prawa do pracy. Są oni częścią odważnego nowego ruchu pracowniczego.
Okupują zbankrutowane przedsiębiorstwa i tworzą miejsca pracy na ruinach upad 2;ego systemu. Lecz przewodniczący i dzia 2;acze tego ruchu wiedzą, że ich sukces jest jeszcze daleko. Muszą rzucać rękawicę sędziom, policjantom i politykom, którzy mogą ich projektowi zapewnić legalną protekcję lub gwa 2;townie eksmitować z fabryki.
Walka robotników rozgrywa się w tle kampanii prezydenckiej, w której g 2;ównym kandydatem jest architekt zapaści gospodarczej w Argentynie - Carlos Menem. Jeśli wygra, fabryki wrócą do dawnych w 2;aścicieli, dla których znaczą one tyle, co sterta z 2;omu do sprzedania. Robotnicy uzbrojeni tylko w proce i wiarę w demokrację, stają twarzą w twarz z szefami, bankierami i ca 2;ym systemem.
W dokumencie "Przejmowanie fabryk", który by 2; pokazywany podczas PLANETE DOC REVIEW w 2005 roku, uderza przede wszystkim prosty dramat życia robotników i ich walka o godność i lepszy byt. Film otrzyma 2; w 2004 roku Nagrodę Ameryka 4;skiego Instytutu Filmowego dla Najlepszego Filmu Dokumentalnego oraz nagrodę publiczności na AFI Fest.
Przejmowanie fabryk (The Take) (8/9) (lektor pl)
Solidarność
Relacja z manifestacji w obronie Stoczni Szczecińskiej, część 1/2
Solidarność ruch spo 2;eczny w Polsce, który uruchomi 2; efekt domina - demontując system komunistyczny w Polsce jak i ca 2;ej Europie Środkowej i Wschodniej, oddzia 2;ując także poza granicami.
Przejmowanie fabryk (The Take) (1/9) (lektor pl)
largest passenger vessel in the Mediterranean. Built at the GDYNIA Shipyards in Poland. It is completely automated, equipped with one of the
Polish shipyard workers & European Commission
Po więcej ciekawych filmów zapraszam tutaj: http://www.tiny.pl/hhdmh !! PODAJ LINKA DALEJ!
Film twórców Avi Lewisa i Naomi Klein (autorki antyglobalistycznej książki "No Logo'') opowiada o próbie przejęcia przez pracowników upad 2;ych fabryk po krachu finansowym w Argentynie.
W wyniku krachu gospodarczego w Argentynie w 2001 roku, najlepiej prosperująca klasa średnia stanę 2;a przed faktem opuszczonych i nierentownych fabryk oraz masowego bezrobocia. Winą za to autorzy filmu i jego bohaterowie obarczają bezwzględną ekspansję globalnego rynku. Na przedmieściach Buenos Aires trzydziestu niezatrudnionych pracowników kieruje się w stronę ich dawnej, obecnie - pustej fabryki. Żądają ponownego uruchomienia maszyn i prawa do pracy. Są oni częścią odważnego nowego ruchu pracowniczego.
Okupują zbankrutowane przedsiębiorstwa i tworzą miejsca pracy na ruinach upad 2;ego systemu. Lecz przewodniczący i dzia 2;acze tego ruchu wiedzą, że ich sukces jest jeszcze daleko. Muszą rzucać rękawicę sędziom, policjantom i politykom, którzy mogą ich projektowi zapewnić legalną protekcję lub gwa 2;townie eksmitować z fabryki.
Walka robotników rozgrywa się w tle kampanii prezydenckiej, w której g 2;ównym kandydatem jest architekt zapaści gospodarczej w Argentynie - Carlos Menem. Jeśli wygra, fabryki wrócą do dawnych w 2;aścicieli, dla których znaczą one tyle, co sterta z 2;omu do sprzedania. Robotnicy uzbrojeni tylko w proce i wiarę w demokrację, stają twarzą w twarz z szefami, bankierami i ca 2;ym systemem.
W dokumencie "Przejmowanie fabryk", który by 2; pokazywany podczas PLANETE DOC REVIEW w 2005 roku, uderza przede wszystkim prosty dramat życia robotników i ich walka o godność i lepszy byt. Film otrzyma 2; w 2004 roku Nagrodę Ameryka 4;skiego Instytutu Filmowego dla Najlepszego Filmu Dokumentalnego oraz nagrodę publiczności na AFI Fest.
Przejmowanie fabryk (The Take) (8/9) (lektor pl)
Solidarność
Subscribe to:
Posts (Atom)